NOWOSIELCE: Policjant: nie piłem i nie jechałem. Prokuratura: na pewno kierował funkcjonariusz


SANOK / PODKARPACIE. Prokuratura Rejonowa w Brzozowie umorzyła śledztwo w sprawie prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości, o co był podejrzewany policjant z sanockiej komendy. To on kierował Audi A6, ale nie ma dowodów na to, że mógł tego dnia pić alkohol. Jak informuje prokuratura to jednak nie koniec tej sprawy.

Co do niektórych świadków zachodzi uzasadnione podejrzenie o składanie fałszywych zeznań. Materiały w tej części wyłączono do odrębnego postępowania – mówi Zbigniew Piskozub, prokurator rejonowy z Prokuratury Rejonowej w Brzozowie.

Prokuratura Rejonowa w Brzozowie 29 marca b.r. umorzyła śledztwo wobec policjant pracującego w Komendzie Powiatowej Policji w Sanoku, podejrzewanego o prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości.

Z uwagi na to, że funkcjonariusza nie zatrzymano, ani nie przebadano na zawartość alkoholu we krwi w dniu zdarzenia, są podstawy do umorzenia głównego wątku tego śledztwa, zgodnie z art. 17 par. 1 pkt 1 KPK, wobec braku dostatecznych dowodów uzasadniających popełnienie przestępstwa – informuje prokurator rejonowy.

W toku śledztwa potwierdziła się natomiast wersja drugiego uczestnika kolizji, który twierdził, że za kierownicą widział znanego mu policjanta, a nie jego żonę.

– Wynika to z relacji dwóch bezstronnych świadków oraz z połączeń telefonicznych realizowanych wówczas przez te osoby – dodaje prokurator rejonowy.

Tamtego dnia doszło do kolizji. Drugi z uczestników odjechał

Przypomnijmy, że do zdarzenia w Nowosielcach doszło 15 listopada 2016 roku. Kierujący Audi A4 mieszkaniec Nowosielec jechał od strony Sanoka w kierunku Krosna. Z jednej z posesji, zlokalizowanej naprzeciwko punktu aptecznego,  wyjechał drugi samochód, marki Audi A6, którym według relacji 29-latka jechał policjant.

Obaj kierujący poruszali się w tym samym kierunku. Na wysokości domu kultury Audi A6 zjechało do prawej krawędzi jezdni, co mogło sugerować, że kierowca będzie się zatrzymywał. W tym czasie kierujący Audi A4 chciał wyminąć Audi A6. Jednak jej kierowca wtedy gwałtownie przyśpieszył i skręcił w lewo. Doszło do zderzenia obu samochodów. Bezpośrednio po tym kierujący A6 nie zatrzymując się ani nie wysiadając z samochodu, wjechał w boczną ulicę, prowadzącą do swojej posesji.

Kto siedział za kółkiem A6? Dwie wersje wydarzeń

Kwestią sporną było to, kto tamtego dnia był kierującym Audi A6. Drugi uczestnik kolizji twierdził, że policjant sanockiej komendy. Z kolei niektórzy świadkowie mówią, że za kierownicą siedziała żona funkcjonariusza.

Prokuratura, mając do dyspozycji zeznania wszystkich osób  oraz analizując połączenia telefoniczne, musiała ustalić prawdę.

Jak informuje prokurator Zbigniew Piskozub relacje były diametralnie różne.

Żona policjanta twierdziła, że to ona tamtego dnia prowadziła Audi A6.

Mamy zeznania świadków, które mają rzekomo potwierdzać tę wersję. W tym zeznania samego funkcjonariusza policji – precyzuje szef brzozowskiej prokuratury.

Zgodnie z tą relacją policjant w tym dniu nie pełnił służby. Przyjmował gości w swoim domu. Miał też wykonywać jakieś prace remontowe. Przybyli do niego w odwiedziny znajomi pili alkohol, jednak sam funkcjonariusz go nie spożywał. Wówczas do domu wróciła żona. Miała do męża pretensje, że nie zajął się dziećmi i nic konkretnego w domu nie zrobił. Wówczas mężczyzna wyszedł, trzaskając za sobą drzwiami. Od tamtej pory urywa się z nim kontakt.

To kobieta miała odwieźć kolegę męża do domu. Zaś w drodze powrotnej uczestniczyć w kolizji z Audi A4. W nerwach jakoby odjechała z miejsca zdarzenia.

Są świadkowie, którzy potwierdzają, że w czasie poprzedzającym kolizję, podejrzewany funkcjonariusz policji, był już u swoich znajomych. Wszyscy zgodnie podają, że było to w trakcie bądź tuż po Teleexpresie, czyli około 17.15 – informuje Zbigniew Piskozub.

1

Według 29-latka, drugiego z uczestników kolizji, charakterystycznym Audi A6 w wersji angielskiej, w momencie zderzenia się pojazdów, kierował funkcjonariusz policji. Było to po 17.30. Bezpośrednio po tym jak doszło do kontaktu dwóch osobówek, kierujący Audi A4 zjechał na pobocze, aby wyjaśnić co się stało licząc, że drugi kierowca zrobi to samo. Jednak A6 odjechało z miejsca zdarzenia. Wówczas 29-latek ruszył za nim.

Kierujący pierwszego samochodu przyśpieszył i wjechał na swoją posesję. Po czym używając urządzenia do zdalnego kierowania, zamknął bramę wjazdową.

Wtedy kierujący Audi A4 zaparkował przed jego działką i chciał wejść na jej teren. Nikt nie reagował na dzwonek. Ze względu na to, że  na podwórku był pies stróżujący, młody mężczyzna postanowił poczekać w samochodzie.

Zgodnie z jego relacją niedługo później pod domem policjanta pojawił się charakterystyczny samochód marki volkswagen, kierowany przez kobietę. Drugi uczestnik kolizji rozpoznał w niej żonę policjanta – informuje prokurator rejonowy.

Policjant zniknął

29-latek spróbował skontaktować się z funkcjonariuszem.

Dzwonił do policjanta, zadawał mu szereg różnych pytań. Jednak policjant od początku zaprzeczał, że uczestniczył w kolizji. Te przepychanki trwały do godziny 19.24. Potem kontakt się urywa – wyjaśnia Zbigniew Piskozub.

Kierujący Audi A4, po dwugodzinnej zwłoce, zdecydował się na zgłoszenie zdarzenia do dyżurnego sanockiej policji.

Wtedy została uruchomiona cała procedura. Na miejsce przyjechali funkcjonariusze patrolu policji i ustalili co się stało. Podjechali pod dom policjanta i skontaktowali się z jego żoną. Kobieta od początku twierdziła, że to ona prowadziła to auto. Funkcjonariusze chcieli wejść do środka, ale ona odmówiła. O zdarzeniu zostali także powiadomieni przełożeni podejrzewanego, którzy przybyli na miejsce i dokonali przeszukania domu. Następnie przyjechali technicy i wykonali czynności. Tego dnia policjant nie wrócił do domu – precyzuje prokurator.

Prokuratura zbadała sprawę. Będzie ciąg dalszy

Jak podkreśla Zbigniew Piskozub, prokuratura ustalała, kto był kierowcą Audi A6 tamtego popołudnia i czy ta osoba była wówczas w stanie nietrzeźwości. Czynności po wszczęciu śledztwa wykonywało Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji Odział w Rzeszowie.

Wyspecjalizowana komórka przesłuchiwała wszystkie osoby posiadające informacje w sprawie. Zabezpieczono monitoring zamontowany na budynkach użyteczności publicznej, ustalono jakimi numerami telefonu dysponowały osoby związane z wydarzeniami z 15 listopada u.r. oraz zweryfikowano ich połączenia.

Pewne jest, że to policjant sanockiej komendy siedział wówczas za kółkiem. Jednak to, czy był pod wpływem alkoholu, jest niemożliwe do ustalenia.

– Zgłaszający nie mieli żadnych podejrzeń, że ten człowiek jest w stanie nietrzeźwości. Wówczas ich głównym celem działania było uzyskanie rekompensaty za zniszczenia samochodu marki Audi A4. Jedyną okolicznością, która mogłaby uzasadniać podejrzenie, że kierujący mógł być pod wpływem alkoholu, jest dziwny ton głosu, o którym informuje nas drugi uczestnik zdarzenia. Jednak to nie pozwala nam na postawienie zarzutów z art. 178 a par 1 KK  – precyzuje prokurator.

Fakt umorzenia postępowania nie kończy jeszcze sprawy odnośnie dwóch wątków: spowodowania kolizji drogowej oraz składania fałszywych zeznań przez niektórych świadków.

Kwestie dotyczące kolizji drogowej muszą zostać wyjaśnione w ramach postępowania w sprawie o wykroczenie. Materiały zostaną przekazane do komendanta wojewódzkiego policji, aby dalsze czynności w tej sprawie prowadziła jednostka, z pominięciem właściwości miejscowej. Istotą tego postępowania ma być ustalenie, kto był sprawcą kolizji oraz ukaranie tej osoby – mówi Zbigniew Piskozub.

– Natomiast na podstawie analizy zeznań świadków przesłuchanych w sprawie, w konfrontacji z innymi dowodami , zachodzi uzasadnione podejrzenie, iż niektórzy świadkowie złożyli fałszywe zeznania. Materiały w tej części są wyłączone do odrębnego postępowania z artykułu 233 par 1 i par 1a KK, które zgodnie z właściwością miejscową poprowadzi Prokuratura Rejonowa w Sanoku – dodaje szef brzozowskiej prokuratury.

Chodzi tutaj o składanie fałszywych zeznań przez świadków zeznających w sprawie oraz te osoby, którym przysługiwało np. prawo do odmowy składania zeznań albo nie udzielania odpowiedzi na pytania Nie skorzystały one jednak z tego uprawnienia i zeznawały fałszywie.

Zgodnie z kodeksem karnym za składanie fałszywych zeznań grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Natomiast osobom, które nie skorzystały ze wspomnianego przywileju i w zeznaniach minęły się z prawda, grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Należy również dodać, że sam funkcjonariusz policji został przesłuchany w charakterze świadka. Utrzymuje, że tamtego dnia nie spożywał alkoholu, nie kierował Audi A6 oraz, że w godzinach popołudniowych był poza miejscem zamieszkania.

ZOBACZ TAKŻE:

„Policja w policji” bada okoliczności kolizji, w której mógł uczestniczyć sanocki funkcjonariusz

Czy nietrzeźwy policjant uciekł z miejsca kolizji? Jest postępowanie pod nadzorem prokuratury (ZDJĘCIA)

NOWOSIELCE: Sprawa sanockiego policjanta pod lupą prokuratury i BSW


Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."